Witam. Jak zaczęła się Twoja przygoda z siatkówką i czym Ona jest dla Ciebie?

Anna Duszyńska: Cóż ja popełniłam, że zostałam zaproszona do wywiadu? 😊

Grać zaczęłam w podstawówce, w Wieluniu, który siatkówką stał, ale tam byłam ostatnią rezerwową w rozgrywkach szkolnych i na boisko wchodziłam tylko wtedy, kiedy wszystkie inne zawodniczki doprowadziły do ostateczności trenerkę – de facto kadrowiczkę reprezentacyjną w kategorii młodziczek (a niższa ode mnie była 😊). Większe sukcesy miałam w koszykówce, bo grałam w pierwszej „piątce” i nawet kapitanem w szkole średnie byłam, ale na studniach wróciłam do siatkówki i zostałam kapitanem drużyny uczelnianej. Po studiach znalazła się ekipa, z przewagą chłopaków i tak sobie grałam wystawiając (nie mylmy z rozegraniem) chłopakom, z zakazem skakania do bloku, aby nie przeszkadzać. Siatkówka obecnie dla mnie to hobby, może nawet pasja, lubię grać, oglądać, a będąc sędzią i współtworząc portal Wielkopolska Siatkówka mam okazję być blisko środowiska siatkarskiego, które bardzo lubię, bo to w większości pasjonaci. Lubię ludzi z pasją, nie tylko siatkarską.

Jakie cechy Twoim zdaniem powinien mieć dobry sędzia?

Anna Duszyńska: Sędzia ma być sprawiedliwy. Warto też rozmawiać, bo zarówno dla trenerów jak i zawodników, a nawet kibiców ważne jest wyjaśnienie niektórych decyzji. Przepisy można czytać i znać, ale są także wytyczne sędziowania, o których nie wszyscy uczestnicy meczu wiedzą. Dobry sędzia to „gracz zespołowy”, taki, przy którym obsada sędziowska czuje się pewnie. Jeśli cała obsada współpracuje, pomaga sobie, to rzadko są kontrowersje.

Działasz w serwisie wielkopolskasiatkowka.com. Opowiedz o tym?

Anna Duszyńska: To jest coś, czym zaraził mnie mój brat. To on współpracował z Damianem Gapińskim, twórcą portalu i jako dziennikarzowi z wykształcenia łatwo przychodziło mu i dalej przychodzi pisanie. Ale potrzebował pomocy, czy to przy napisaniu czegoś czy przede wszystkim w wywiadach, które zaczęliśmy publikować. No i się wkręciłam. Zajmuje to bardzo dużo czasu, ale przynosi także dużo satysfakcji. A teraz tak fajnie się to rozwinęło, mamy dużo obserwujących, czuję wręcz presję, że trzeba regularnie coś publikować. Staram się dbać także o to, aby jak najwięcej klubów mogło się pokazać u nas. Są kluby, które radzą sobie medialnie, ale jest mnóstwo organizacji, które często pozostają w cieniu. A przecież rodzice czy dziadkowie też by chcieli zobaczyć swoje pociechy czy przeczytać o klubie, a klub dzięki publikacji u nas może się pokazać i przyciągnąć dzieciaki na zajęcia. Przez to, że jesteśmy rozpoznawalnymi nie tylko w Wielkopolsce, ale i w kraju, że dostarczamy wiarygodnych i ciekawych informacji nie mamy zwykle problemów z uzyskaniem akredytacji na mecze reprezentacyjne lub finały młodzieżowe czy nawet Kinderki.

Jak spędzasz wolny czas?

Anna Duszyńska: Ogólnie to dużo pracuję, bo praca to jest to z czego żyję, ale też w pewnym stopniu to, co daje mi dużo satysfakcji, więc zdarza się, że w wolnym czasie poszerzam wiedzę zawodową. O psie już wszyscy wiedzą, bo to moje oczko w głowie, któremu poświęcam bardzo dużo czasu, czy to na spacery czy na treningi. Gram w siatkówkę i tenisa, który stał się moją kolejną pasją. Nie wyobrażam sobie też tygodnia bez spotkania ze znajomymi, więc jeśli tylko jest wolny weekend czy popołudnie, to wyjście w miasto czy domówki są obowiązkowe. Uwielbiam podróżować, to kolejna pasja. Lubię odwiedzać szczególnie te kraje, które różnią się od Polski pod względem obyczajów, przyrody. Podróże bardzo rozwijają, dają możliwość kontaktu z ludźmi o innej kulturze, żyjących w innych warunkach geopolitycznych, pracujących inaczej, mieszkających inaczej, spędzających czas inaczej. Kocham przyrodę, więc podróże zwykle planuję tak, aby zobaczyć i poczuć naturę. A przygotowanie takiej wycieczki także pochłania mnóstwo czasu (nie podróżuję z biurami turystycznymi) – transport, plan wycieczki, noclegi. Staram się też wykorzystywać weekendy na krótkie wypady do miast europejskich. A jak się uda wyskoczyć w ciągu roku na tygodniowe nurkowanie, to już plan roczny jest spełniony. Nie ma nudy, ale jeśli zapodasz jakiś ciekawy temat, to z pewnością się zainteresuję i wygrzebię kolejne 15 minut na aktywność.

Jak oceniasz działalność Wielkopolskiego Związku Piłki Siatkowej oraz poziom siatkówki w Wielkopolsce?

Anna Duszyńska: Rozbijmy to pytanie. Poziom siatkówki w Wielkopolsce jest bardzo wysoki, ale w siatkówce młodzieżowej. Już najmłodsze dzieciaki startujące w Kinderkach odnoszą sukcesy na polu ogólnopolskim. W wyższych kategoriach młodzieżowych także mamy się czym pochwalić, regularnie meldujemy się w finałach Mistrzostw Polski i przywozimy medale. Brakuje najwyższych klas rozgrywkowych, a i w 1 ligach mamy tylko 2 zespoły kobiece. Trochę mało jak na tak duże województwo. Ale mamy największą ligę amatorską w Polsce i tym możemy się chwalić. Poziom z roku na rok rośnie i podejrzewam, że niejedna drużyna z 1 ligi LALS odnosiłaby sukcesy nie tylko w województwie, ale może i na poziomie 2 ligi.

Jeśli chodzi o WZPS to mnie bezpośrednio dotyczy w małym stopniu, bo tylko w zakresie wydziału sędziowskiego. Od WZPS zależne są kluby, które jeśli chcą funkcjonować nie mogą się po prostu wypisać jeśli nie zgadzają się z linią prezesa. Mogą wyrazić swoje poparcie lub sprzeciw podczas wyborów i wówczas sytuacja się odwraca, bo skład zarządu WZPS-u zależy od członków z mandatami, czyli w większości klubów. Szkoda, że tak małe jest zainteresowanie klubów, bo podczas ostatnich wyborów, aż 44% głosów zostało oddane przez osoby nie związane z żadnym klubem, co znaczy, że mandaty klubowe zostały przekazane osobom postronnym, a 12,5% klubów w ogóle nie przybyło. SKF jest także w tym gronie 😉. Jakikolwiek jest wybór należy go uszanować i nie mnie oceniać działalność WZPS-u, ja członkiem stowarzyszenia nie jestem. Mogę tylko wyrazić moje zdanie, że dobrze funkcjonujące stowarzyszenie powinno opierać się na osobach chętnych do pracy społecznej dla wszystkich klubów w województwie; mających kompetencje, aby wspierać wszystkich członków stowarzyszenia czy to w zakresie sprzętu, pozyskiwania funduszy, organizacji turniejów; dbać o dobre relacje z PZPS-em, dzięki czemu są możliwości organizacji ogólnopolskich wydarzeń; aktualna strona internetowa – coś się zaczęło dziać, ale moim zdaniem niedopuszczalne są braki aktualizacji jak np. widniejący członek zarządu, który nie żyje od kilku miesięcy czy puste ikony do pobrania lub zamiast opisu kod http. To takie proste sprawy, które jeden z 13 członków zarządu mógłby nadzorować, tym bardziej, że w każdym wydziale są jeszcze osoby współpracujące. Jest w Wielkopolsce mnóstwo pasjonatów, osób otwartych, chętnych do dzielenia się wiedzą i pomysłami i tylko szkoda, że nie są zagospodarowani. Może warto wrócić do systemu, kiedy zarząd będą wybierali członkowie stowarzyszenia a nie prezes? Może zamiast maszynki do głosowania (jak to się powszechnie dzisiaj mówi) mielibyśmy członków zarządu, którzy byliby rozliczani z działalności przez mandatariuszy i wówczas chętniej kluby delegowałyby swoich przedstawicieli? A może zwiększyć ilość osób w zarządzie, w końcu to funkcje społeczne i czy jest tam 10 osób czy 30 to nic nie kosztuje, a może wśród tej 30-tki znalazłoby się 10 chętnych do pracy i dorównalibyśmy do innych związków wojewódzkich?

Jakie masz sportowe marzenia?

​Anna Duszyńska: Hmmm… podejdę z dwóch stron. Chciałabym, aby polska reprezentacja kobieca zdobyła kiedyś złoty medal mistrzostw świata z Wielkopolankami w składzie, a osobiście chciałabym zdobyć puchar za 1 miejsce w turnieju tenisowym i nauczyć się dokładnie wystawiać za plecy 😊. A tak poważnie, nie mam marzeń sportowych, dla mnie sport to przede wszystkim ludzie, emocje, aktywność, sposób na fajne spędzanie czasu.

By system